|
WOLBROM. Skazany za jazdę po pijanemu skarbnik gminy został odwołany, ale dalej pracuje w magistracie jako pełniący obowiązki (LID)

Miękkie lądowanie
Ponad rok wolbromscy radni potrzebowali na odwołanie skazanego prawomocnym wyrokiem skarbnika. Spec od gminnych finansów nie miał jednak okazji posmakować „kuroniówki”. Burmistrz Wolbromia Jan Łaksa zatrudnił go na stanowisku pełniącego obowiązki głównego księgowego. Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
Były skarbnik pracuje w miejskim ratuszu, choć figuruje w Krajowym Rejestrze Karnym i zgodnie z ustawą o pracownikach samorządu terytorialnego żadnej funkcji w magistracie pełnić nie powinien.
– Pełniący obowiązki urzędnik jest zatrudniany na innych zasadach niż normalny pracownik. Burmistrz Łaksa konsultował tą kwestię z naszymi radcami prawnymi – twierdzi wiceburmistrz Katarzyna Gamrat.
Dodaje jednak, że to nie ona zajmuje się sprawami kadrowymi w urzędzie. Przedwczoraj burmistrz Łaksa był nieuchwytny dla dziennikarzy. Wczoraj poszedł na urlop.
Dwie litery – p. o. spowodowały, że były skarbnik, w opinii wolbromskich władz nie musiał uczestniczyć w konkursie, jaki przewiduje program „Przejrzysta Polska”, nie musiał też składać zaświadczenia o niekaralności.
– Trudno uwierzyć – nie kryje zaskoczenia były burmistrz Wolbromia Krzysztof Augustowski. To właśnie on podejmował kilka nieudanych prób odwołania skarbnika. – Ceniłem jego kompetencje, doświadczenie i wiedzę. Chciałem przenieść go na inne stanowisko. Ale zdaniem radców prawnych urzędu było to niemożliwe. Osoba z wyrokiem nie może pracować nawet jako referent – dodaje.
Zdobycie zaświadczenia o niekaralności byłoby dla skarbnika problemem. Za jazdę w stanie nietrzeźwym został ukarany grzywną i zakazem kierowania pojazdami. W normalnym trybie wyrok ulega zatarciu po pięciu latach. Na wniosek skazanego sąd może skrócić ten okres do trzech lat. Tymczasem wyrok szefa ds. gminnych finansów uprawomocnił się dopiero we wrześniu 2005 roku.
Były skarbnik sam poprosił radnych o odwołanie ze stanowiska po tym, jak bezskutecznie próbował odwołać go poprzedni burmistrz, a sprawą zainteresował się Wydział Nadzoru Prawnego Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie. Rajcy, którzy uważali skarbnika za nieocenionego fachowca, nie mieli więc pola manewru. Utrzymywanie na stanowisku osoby z wyrokiem mogło skończyć się nawet wnioskiem do Sejmu o odwołanie rady.
Nie udało nam się porozmawiać z byłym skarbnikiem. Obecnie jest na urlopie. Jeszcze kilka miesięcy temu twierdził, że nie może doczekać się odwołania.
Nie wiadomo więc nadal, co zaważyło na tym, że postanowił zostać w magistracie. Być może fakt, że w innym samorządzie, ubiegając się o pracę, musiałby przedstawić zaświadczenie o niekaralności. |