Portal informacje Wolbromskie
Wolbrom Wieści

forum wolbrom

Dodaj do ulubionych
 
 
Menu
Strona główna
Linki
Napisz do nas
Szukaj
Ze Świata
Katalog Firm Wolbromskich
Ważne telefony
Pogoda dla Wolbromia
test forum
Forum
Szukaj
Wyszukiwanie z Google
Google
Pogoda

Mapka pochodzi ze strony:
www.superexpress.pl
źródło "AURA"

Często czytane
Ciekawe strony
diety

 

W skrócie
Knebel lokalny
Napisał: Jacek Sypień, Paweł Zieliński   
sobota, 25 czerwiec 2005
"Prasa zgodnie z Konstytucją, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej" 
W Wolbromiu działa prywatny portal internetowy "wolbrom. info". Wcześniej zamieszczał sporadycznie informacje lokalne, ale głównie opierał się na przedrukach z innych gazet. Pod koniec maja portal ruszył w nowej formule. Został zarejestrowany jako gazeta internetowa. Jej redaktorem naczelnym został Andrzej Pasternak, który wcześniej przez rok, od października 2003 do października 2004, pełnił obowiązki rzecznika prasowego wolbromskiego magistratu. W portalu zaczęły się pojawiać teksty jego pióra krytyczne wobec poczynań wolbromskich władz. Taka sytuacja trwała do 7 czerwca, kiedy późnym wieczorem portal został zawieszony.
Przedyskutuj ten artykuł na forum.11 postów)

Następnego dnia odwieszono go o godz. 9.41 rano. Pojawiła się lakoniczna informacja o zmianie redaktora naczelnego. Podano dane osoby, która teraz pełni te obowiązki. Co ciekawe - z archiwum portalu zostały usunięte trzy artykuły autorstwa Pasternaka, krytyczne wobec władz miasta, a były naczelny dowiedział się o tym, że nim już nie jest, z... internetu (!). - Byłem zaskoczony decyzją wydawcy o bezwarunkowym zawieszeniu działalności dziennika internetowego wolbrom. info bez jakichkolwiek konsultacji ze mną. Jeszcze bardziej wstrząsnął mną fakt usunięcia przez wydawcę moich krytycznych tekstów. Ocenzurowanie serwisu stawia pod wielkim znakiem zapytania ideę niezależnego dziennikarstwa w warunkach presji władz. Bo chyba nikt rozsądny nie uwierzy, że te działania nie były związane się z jakimiś formami nacisku - komentuje były naczelny.

"Nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w inny sposób tłumić krytyki... Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności... Tej samej karze podlega, kto nadużywając swego stanowiska lub funkcji działa na szkodę innej osoby z powodu krytyki prasowej opublikowanej w społecznie uzasadnionym interesie"

O komentarz zwróciliśmy się do Wojciecha Szoty, redaktora naczelnego "Wieści Wolbromskich", prywatnej gazety w Wolbromiu.  

- Histeria Urzędu Miasta i Gminy Wolbrom w związku z kilkoma krytycznymi artykułami Andrzeja Pasternaka pokazuje, jak daleko wolbromska władza samorządowa oderwana jest od życia. Lokalne powiązania i układy są głównym narzędziem sprawowania władzy. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że już bodaj siedmiu radnych Rady Miejskiej w Wolbromiu postarało się o zatrudnienie swoich najbliższych w urzędzie lub jednostkach mu podległych. Pytanie, czy w przypadku odwołania pana Pasternaka można domniemywać, że były naciski na wydawcę, który według moich informacji, wykonywał bądź wykonuje usługi na rzecz Urzędu Miasta i Gminy w Wolbromiu. Tym sposobem po raz kolejny knebluje się usta krytyce. Mnie to akurat nie dziwi. Redagując lokalny dwutygodnik "Wieści Wolbromskie" spotykam się na każdym kroku z blokowaniem dostępu do informacji publicznej. Na porządku dziennym jest odmowa udzielenia ustnej informacji, co powoduje konieczność pisania próśb do jaśnie wielmożnych państwa urzędników, aby łaskawie raczyli udzielić najprostszych informacji. Nie muszę chyba dodawać, że lakoniczne odpowiedzi udzielane są w najodleglejszym możliwym terminie. Przykład z ostatnich dni. Na początku czerwca zwróciłem się pisemnie do wolbomskiego magistratu z prośbą o odpowiedź na kilka pytań. Kiedy mijał przewidziany prawem prasowym termin, jaki urząd ma na odpowiedź, otrzymałem pismo z Urzędu. Poinformowano mnie, że z uwagi na bardzo obszerny zakres pytań odpowiedź będzie udzielona w późniejszym terminie. Dokładnie 18 sierpnia. W ten sposób to można redagować rocznik, a nie gazetę - denerwuje się Szota".

"Kierownicy jednostek organizacyjnych są obowiązani umożliwić dziennikarzom nawiązanie kontaktu z pracownikami oraz swobodne zbieranie wśród nich informacji i opinii (...) Nikt nie może być narażony na uszczerbek lub zarzut z powodu udzielania informacji prasie..."

Na początku swojej krótkiej, acz burzliwej "redaktorskiej" kariery Andrzej Pasternak zwrócił się do naszej redakcji z prośbą o wywiad. Na pytanie, czy możliwe są niezależne media lokalne, odpowiedziałem: "Czasami trudno jest zachować niezależność dziennikarzowi gazety samorządowej, którego pracodawcą jest burmistrz, a często aż ręka świerzbi, żeby tego burmistrza skrytykować. Pytanie: co wtedy? Tutaj dużo zależy od mądrości zarówno dziennikarza, jak i burmistrza. Czasami ten pierwszy woli mieć "święty spokój" i omija drażliwe tematy, a ten drugi wyobraża sobie, że dziennikarz, to taki klakier, który z zachwytem opisze wszystkie pomysły pryncypała. Bywa jednak tak, że dziennikarz samorządowy poważnie traktuje swój zawód i w sytuacjach konfliktowych opisuje racje obydwóch stron. A burmistrz pamięta, że burmistrzem się bywa, a kiedy przegra wybory i będzie w opozycji, to też będzie chciał mieć dostęp do łamów samorządowego tygodnika, czy miesięcznika. Jeśli chodzi o dziennikarzy mediów prywatnych, tutaj sprawa jest znacznie prostsza. Co nie znaczy, że i oni nie są wolni od różnych nacisków."  

Gdybym dzisiaj odpowiadał na to pytanie dodałbym jeszcze, że burmistrz, czy wójt, który utrudnia zbieranie informacji dziennikarzom, poza tym, że łamie prawo, wykazuje się brakiem szacunku. Nie dla nas dziennikarzy, bo nam akurat na tym nie zależy, ale wobec mieszkańców, swoich wyborców.

*

W tym kontekście ciekawe są również losy innego pisma w powiecie olkuskim - miesięcznika "Głos Bukowna", wydawanego przez tamtejszy Miejski Ośrodek Kultury. Po ostatnich wyborach samorządowych zmienił on swe oblicze. W jego pracę, niejednokrotnie społecznie, zaangażowało się wielu ludzi, którym na sercu leży dobro miasta. Starali się ożywić gazetę. Część z nich była kojarzona ze zwolennikami pani burmistrz, więc wydawało się, że obejdzie się bez zgrzytów.

Ale dość szybko doszło do konfliktów wokół gazety. W listopadzie ubiegłego roku jeden z radnych złożył na sesji wniosek o likwidację "Głosu". Radni zdecydowali, że muszą się spotkać z zespołem redakcyjnym. Na spotkaniu sprawa rozeszła się po kościach. Radni i władze miasto dużo mówili o tym, że krytyka jest potrzebna, ale też uznawali, że zbyt mało pisze się w miesięczniku o pracach rady, uskarżali się również, że informacje ukazujące się w gazecie, a dotyczące pracy rady, nie są do końca sprawdzone.

Teraz sprawa wraca. Niedawno komisja rewizyjna Rady Miejskiej uchwaliła wniosek, w którym zwróciła się o przeanalizowanie celowości wydatków na Głos Bukowna i zaproponowała wydawanie wkładki informacyjnej do innej gazety lokalnej. Członkowie komisji twierdzą, że artykuły w "Głosie" nie odzwierciedlają pracy rady i burmistrza. O tym fakcie szeroko napisał w ostatnim numerze pisma jeden z redaktorów, komentując, że jest to preludium do likwidacji gazety. Podniósł przy tym, że gazeta znajduje stale około 500 odbiorców, z czego można domniemywać, że czyta ją około 2 tys. z 11 tys. mieszkańców. - Niedwuznacznie zasugerowano nam, abyśmy zmienili styl pisania na mniej kontrowersyjny dla władz miasta i radnych. W efekcie dwie osoby zrezygnowały ze współpracy z Głosem - mówi Jacek Janda, były dziennikarz gazety.

W tym samym numerze gazety ukazała się wkładka przygotowana przez władze miejskie. Podkreślają one, że skorzystały z przywileju wcześniejszego przeczytania niektórych artykułów w gazecie i - nie chcąc stosować cenzury prewencyjnej - odpowiedziały na kilka tekstów. Władze podkreślają, że wniosku komisji nie odczytują jako zapowiedzi likwidacji gazety, a raczej traktują go jako przyczynek do dyskusji o sposobie przekazywania informacji o pracach rady. Zdaniem władz miasta, gdyby były inne intencje radnych, to przy uchwalaniu budżetu dokonano by zmian w wydatkach przeznaczanych na gazetę. - Moja odpowiedź miała za zadanie uspokoić zbyt napiętą atmosferę. Wydaje mi się, że brakuje szerszej dyskusji pomiędzy radnymi a zespołem redakcyjnym, w której można by wyjaśnić wszystkie kontrowersje - uważa sekretarz miasta Robert Nielaba.

Jacek Sypień

PaweŁ Zieliński

Wutłyszone fragmenty są cytatami z Ustawy "Prawo Prasowe".

 
wstecz   dalej »

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszelkie Prawa niezastrzeżone, zapraszamy do kopiowania (§) 2005 e-wolbrom.info

Zawada | fryzury | Dzwonki True Tone | Źródła finansowania | Diety | Serwis informacyjny Chojny | gry | ciśnieniomierz | RĘCEPRECZ ODTYBETU | pozycjonowanie
gmina Wolbrom