|
Napisał: Dz. Małopolski zach. - 17-06-2005
|
|
piątek, 17 czerwiec 2005 |
|
Sprawy duże i małe
Tuż po śmierci Papieża daliśmy jako całe społeczeństwo piękny przykład jednoczenia się bez słów. Część osób zapewne zastanawiała się, na ile tego spokoju i jedności dusz nam wystarczy. No i długo to nie potrwało. Teraz ci, którzy coś mogą i o czymś decydują poświęcają swój cenny czas na jałowe i tak naprawdę nikomu niepotrzebne dyskusje. A już celują w tym radni w Bukownie.
Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
Po raz kolejny przetoczyła się na sesji debata o nazwaniu imieniem naszego Papieża ulicy, teraz nie wiadomo kto ma przeprowadzić sondaż. Nie można pominąć faktu, że takie imię nosi już budynek Centrum Kultury. Temat wałkowany na wszystkie strony, a nikt się nie zastanowi, co z tego przyjdzie? Zwłaszcza, że owi radni raczej nie słuchają nikogo poza sobą, bo w przeciwnym wypadku zapewne dotarłyby do ich uszu nawoływania przede wszystkim duchownych, którzy przypominają o tym, że Papież najbardziej cenił żywe pomniki. Przecież można dzieci z biedniejszych rodzin wysłać na kolonie, można dofinansować jakąś szkolną pracownię czy świetlicę, wiele można. Tylko wystarczy odrobina chęci i pomyślunku, ale w tym przypadku to jak grochem o ścianę. Widać, kto wsłuchiwał się w nauki Ojca Świętego i kto teraz uparcie twierdzi, że tak było. Szkoda, że lokalna społeczność musi być świadkiem takich dysput i zastanawiać się, jak za całkiem przyzwoite diety można pracować na - delikatnie mówiąc - nieco niskim poziomie. Wiadomo, że dla niektórych to "ku pamięci" musi być namacalne (np. pomnik czy... dieta), ale żenujące widowiska także na długo zapadają w pamięć. Nie wymagamy od "wybrańców" cudów, ale rażące nietakty dotyczące tak wielkiej osoby są nie do strawienia. I szkoda tylko, że niewiele tu się da zmienić. Może tylko wstyd z czasem będzie nieco mniejszy.
Paweł Zieliński |