Portal informacje Wolbromskie
Wolbrom Wieści

forum wolbrom

Dodaj do ulubionych
 
 
Nowości
Menu
Strona główna
Linki
Napisz do nas
Szukaj
Ze Świata
Katalog Firm Wolbromskich
Ważne telefony
Pogoda dla Wolbromia
test forum
Forum
Szukaj
Logowanie





Zapomniałeś hasła?
Nie masz konta? Załóż sobie
Sonda
CZY JESTEŚ ZA SECESJĄ MIASTA WOLBROM DO GMINY?
 
Wyszukiwanie z Google
Google
Pogoda

Mapka pochodzi ze strony:
www.superexpress.pl
źródło "AURA"

Często czytane
Ciekawe strony
diety

 

W skrócie
Przedyskutuj ten artykuł na forum.2 postów)
 
piszę do pana bo...
poniedziałek, 13 czerwiec 2005

Szanowny panie Redaktorze,

piszę do pana bo nie mogę się zgodzić z niektórymi kwestiami poruszonymi w artykule „Śnięte ryby w Zalewie”.  W krótkich, a jak dla mnie, w zbyt krótkich słowach opisał pan powtórny przypadek śnięcia ryb w jedynym w powiecie olkuskim tak wielkim zbiorniku wodnym jakim jest „Zalew Wolbromski”. 

Pisze pan, że zacytuję: „W wolbromskim Zalewie znowu pojawiły się śnięte ryby”, a ja dodam, że można się spodziewać „powtórki” z 15 czerwca 2003 roku, kiedy to wyginęły tony leszczy, szczupaków i płoci, a to z tej oczywistej przyczyny, że w okresie od katastrofy do dnia dzisiejszego z jakością wody w zalewie, ani w ciekach go zasilających, nic znaczącego się nie stało. Groźba ta jest tym większa, im liczniejsze czekają nas serie upałów przy malejącej średniej opadów na naszym ternie. Trochę mi szkoda, że chociaż na chwilę nie skupił się pan w swoim artykule na przyczynach śnięcia ryb. Natomiast alarmujące jest pańskie doniesienie o ponownym zarybieniu Zalewu!

Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)

Jeśli ten fakt jest prawdziwy to osoba lub osoby, które tego dokonały, albo za fakt zarybienia odpowiadają, powinny spodziewać się dużych perturbacji w zetknięciu się z wymiarem sprawiedliwości.  Poprzednim razem gdy nastąpił „rybi armagedon” policja pod nadzorem prokuratury prowadziła postępowanie, które miało na celu ustalić sprawców albo osoby odpowiedzialne za „znaczne zniszczenie w świecie zwierzęcym” – bo tak w kodeksie karnym jest klasyfikowana katastrofa, która nas wszystkich dotknęła, a sprawcom groziło pozbawienie wolności od 3 miesięcy do lat 5. Pomijając fakt, który może wymagałby osobnego potraktowania, że śledztwo zostało umorzone, to jednak trzeba przyznać, że miało i ma ono kolosalne znaczenie dla teraźniejszości jak i przyszłości Zalewu. 

            W toku śledztwa ustalono ponad wszelką wątpliwość, że mimo obowiązku wynikającego z instrukcji użytkowania zbiornika, to jest osuszania go co dwa lub trzy lata i mimo obowiązku jego ponownego napełnienia wodami wiosennymi, to przez cały dwudziestoletni okres istnienia zalewu nie uczyniono tego ani raz. Skutek? Ciągły proces osiadania zbutwiałej roślinności i innych organicznych części wytworzył dość pokaźny, miejscami nawet półtora metrowy, muł denny. Następnie, również ponad wszelką wątpliwość ustalono, że do zalewu były odprowadzane (i pewnie są odprowadzane nadal) ścieki z szamb (i nie tylko) okolicznych domostw znajdujących się w dorzeczu potoków zasilających zbiornik w wody. Skądinąd wiem, że urząd, który doprowadził do jednorazowego ujawnienia kilkudziesięciu przypadków, bezpośredniego nawet, odprowadzania ścieków do zalewu, nigdy nie zakończył postępowań i nie wystąpił o nałożenie podwyższonych opłat za użytkowanie środowiska w stosunku do osób, które bez pozwolenia na „wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi” zanieczyszczały latami Wolbromski Zalew. Czy tutaj trzeba jeszcze coś dodawać?    

Wydaje mi się, że sytuacja jest jednoznaczna, wynika z niej niezbicie, że od kilkudziesięciu lat mieszkańcy zatruwający swoimi ściekami wody zalewu korzystają z „milczącej zgody” organów ochrony środowiska zarówno tych lokalnych jak i wojewódzkich. Nawet ta pewna ilość mandatów nałożonych przez Straż Miejską nie zmienia sytuacji, powiedziałbym, że wręcz odwrotnie, stwarza pewnie niezamierzoną, ale również atmosferę przyzwolenia, bowiem delikwenci którzy dali się przyłapać po zapłaceniu czują się niejako „rozgrzeszeni” bo cóż, przecież zapłaciłem, to mogę... do następnego razu... 

             Trzecia, ostatnia sprawa, którą śledztwo nie tyle ujawniło ale wyciągnęło na światło dzienne, to sprawa eutrofizacji zbiornika wodnego jakim jest nasz zalew. O eutrofizacji pisał biegły powołany w śledztwie. Pierwszy raz wtedy usłyszałem, że jak jest za dużo substancji pokarmowych, to nie jest dobrze i mamy wtedy do czynienia z eutrofizacją zbiornika. Śledztwo ujawniło, że w wodach zalewu były wielokrotnie przekroczone dopuszczalne ilości związków azotu i fosforu, czyli substancji doprowadzających do nadmiernej zasobności pokarmowej, a źródłem tego jest człowiek i wytwarzane przez niego ścieki, zanieczyszczenia, nawozy sztuczne spłukiwane do zbiornika. W skrajnych przypadkach może nastąpić taki rozwój glonów i planktonu, który może spowodować zupełny zanik tlenu i rozpoczęcie procesów beztlenowych, z wydzielaniem siarkowodoru i metanu włącznie (mało ciekawy zapach wody), a następnie gwałtowny rozwój sinic (tzw. zakwit), aż wreszcie masowe obumieranie tychże, doprowadzające do uduszenia się większości żywych organizmów w tym ryb – efekt „przyduchy”. Biegły, co prawda nie potwierdził (ani też nie zaprzeczył), aby przyczyną eutrofizacji było nadmierne zarybianie zbiornika karpiem, który jako ryba spokojnego żeru, w przeciwieństwie do drapieżników, wytwarza duże ilości odchodów zasobnych w związki azotu i fosforu, ale tylko dla tego, że nie dostarczono mu danych o wielkościach rocznych zarybień. O co tu się rozchodzi? W przypadku corocznych zarybień, w przeważających ilościach karpiem i innymi szybko rosnącymi (a większości „wędkarzy” głównie to ma na względzie) rybami spokojnego żeru, można przypuszczać, że takie postępowanie mogło razem z już wspomnianymi zdarzeniami, przyczynić się w znacznym stopniu do eutrofizacji Zalewu Wolbromskiego i w konsekwencji do masowego śnięcia ryb.  
             Taka też była konkluzja kończąca śledztwo, które co prawda nie ujawniło sprawców. Ale czy na pewno? Organ który prowadził postępowanie, po umorzeniu śledztwa skierował, prawdopodobnie tylko do urzędu, wystąpienie w którym doradzał aby dołożyć wszelkich starań w celu likwidacji zagrożeń dla środowiska związanych z odprowadzaniem ścieków bytowych do zalewu oraz właściwą, zgodną z instrukcją eksploatację zbiornika. Czy w takim razie nie oznaczałoby to wykrycia „sprawcy”? No może i nie... 

             W komentarzu redakcyjnym pisze pan: „Czy w związku z tym, że w wyniku własnych, błędnych decyzji samorząd utracił możność administrowania tym zbiornikiem, zaczęło mu być obojętne, co się dzieje na terenie gminy? A ja pana zapytam: czy nie uważa pan, że cały ten okres w którym, wymieniony przez pana Samorząd (czytaj – urząd), administrował zbiornikiem nie świadczy o kompletnej ignorancji stanem i losami Zalewu Wolbromskiego? Dzisiaj cuchnąca woda, śnięte ryby, zdemolowane: kąpielisko, przystań i nabrzeża, dobitnie świadczą o całkowitym braku zainteresowania zalewem przez kogokolwiek. I taki stan rzeczy jest nie od dziś, a od kilkunastu lat. Czasem coś się naprawi, jak coś zagraża, na przykład powodzią albo wystające pręty plażowiczom. Ale ogólnie rzecz ujmując to nikt nie miał, i jak widać nie ma pomysłu, co z tym śmierdzącym „fantem” zrobić.  
             Nie wiem czy pytał pan, kogokolwiek o cykliczne badania fizyko-chemiczne zalewu, które winny być wykonywane przynajmniej raz w miesiącu przez tego, kto zarybił akwen? Ja wiem, że tylko raz takie badania były robione i to po pamiętnym śnięciu ryb w 2003 roku, bo do innych badań nie udało mi się dotrzeć pomimo, że bardzo się starałem je uzyskać do pracy nt.: „Rewitalizacja zbiornika retencyjno-rekreacyjnego Zalew Wolbromski”. Co prawda w sezonie nazwijmy to „kąpielowym” są robione, i to dość często, badania sanitarno-epidemiologiczne, ale tylko na obecność bakterii, a nie składu chemicznego i właściwości fizycznych wody, a tym bardziej na zawartości i zapotrzebowani w tlen. Pomimo istniejącego cały czas obowiązku, latami takich badań nie robiono, a i teraz się ich nie robi. 

            A co do tej wyświechtanej (przepraszam za kolokwializm) tezy, którą niestety i pan powtarza, jakoby na skutek błędnych, własnych decyzji samorząd coś utracił, to sprawa jest diametralnie inna. Mianowicie, to na skutek kłamstwa i oszustwa próbowano wyłudzić prawo własności dla gminy, kiedy to przez sztuczne i nadmierne obniżenie lustra wody w zalewie przez nagły i wielki jej zrzut do Potoku Centary, a to w przeddzień wizyty komisji wojewódzkiej, próbowano stworzyć wrażenie, że zalew nie ma odpływu! A jakże, jaki odpływ?... Odpływu nie ma, a więc jest to woda stojąca! Zapomniano jednak o tym, że przy okazji nagłego upuszczenia wody podtopiono nieruchomości sąsiadów i cała sprawa się wydała a woda z zalewu i tak w czasie kontroli wypływała. Ciekawi pana może, kto za te próby mistyfikacji iście teatralnej był odpowiedzialny, kto tą akcją kierował, a kto był inspiratorem? Mnie też to ciekawiło, ale doszedłem do dość nieciekawych ustaleń, więc listę osób przemilczę. W ogóle ten cały „zgiełk” na temat: czyj powinien być Zalew, Gminy czy Państwa, już dawno stracił jakiekolwiek znaczenie. Lecz nadal wielu nieświadomych faktu, że już od paru lat, nawet gdyby zalew był własnością gminy, to i tak urząd nie mógłby nim administrować, dalej opowiada niestworzone androny i roztacza różne kolorowe wizje i bajdy. Słyszałem nawet ostatnio, że uzdrowić całą sprawę ma wydzielenie z zalewu potoku, który niegdyś płynął jego środkiem. Tylko kto te wody potoku od wód zalewu będzie oddzielał to naprawdę nie wiem, był co prawda taki co po wodzie chodził ale o zaangażowaniu go mowy być nie może. Niczym jak u Witkacego – „panie kolego, po prostu paranoja jest goła” 

                  A stan faktyczny jest taki, że takie zbiorniki jak Zalew Wolbromski wchodzą w skład tzw. wód publicznych (art. 10 prawa wodnego), a te niezależnie, czy są państwowe, czy gminne zostały wyłączone z obrotu cywilnoprawnego, a wydzierżawianie na cele rybackie przekazano w ręce Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej, do których należy kontrola i nadzór nad jakością wód oraz kontrola prawidłowej gospodarki zarybieniowej. A wie pan od kiedy tak jest? No niech pan sobie wyobrazi, że od lipca 2001 roku!  

I na koniec wrócę do sprawy ponownego zarybienia Zalewu Wolbromskiego. Jeśli to prawda, a nie kaczka dziennikarska (tak jak z tym rowerem ufundowanym na Dzień Dziecka jakoby przez urząd, gdzie fundatorem faktycznie był pan Grzesiek R.), to w przypadku spodziewanej „przyduchy” będzie bardzo prosto wskazać winnego z art. 181 KK. Byle nie dostało się jak zwykle tym najmniej winnym społecznikom, którzy chcieli dobrze, ale zaufali tym, którzy winni wiedzieć, a z lenistwa lub samouwielbienia nie wiedzieli.

Leszek Piszczek (od 19 listopada 2002 r. do 1 września 2004 r. Z-ca Burmistrza Miasta i Gminy Wolbrom)

Ps. Napisałem do pana ten list ponieważ uważam, że przez pewien czas byłem współodpowiedzialny za poruszone przez pana w artykule sprawy i wydaje mi się, że pewne aspekty wymagały odpowiedzi lub wyjaśnienia. A to co pan zrobi z tym tekstem pozostawiam do pańskiego uznania.

Ps. 2 W związku z tym, że Pan Redaktor nie „zdążył” (bo przestał być redaktorem), z tym listem nic zrobić, postanowiliśmy go opublikować na www.e-wolbrom.info. 

 
wstecz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszelkie Prawa niezastrzeżone, zapraszamy do kopiowania (§) 2005 e-wolbrom.info

|
gmina Wolbrom