Śnieżny paraliż opanowany
 Dyrektor MZGKiM Zdzisław Skoczyń, w terenie zapoznaje się z sytuacją. Śnieg musi być usunięty nie tylko z dróg ale także parkingów i innych miejsc użyteczności publicznej. Na zdjąciu podczas odśnieżania parkingu i uliczek pod Centrum Kultury.
Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
Obfite opady śniegu przed świętami i Nowym Rokiem
przysporzyły kierowcom, służbom drogowym i mieszkańcom niemało problemów. Czy
to w mieście czy na wsi uczyniły olbrzymie utrudnienia w komunikacji. Trudno
było jeździć, trudno zaparkować pojazd czy poruszać po chodnikach. Niektórymi
odcinkami chodników zupełnie nie można było przejść, a przechodnie zmuszeni
byli wchodzić na jezdnię. Tak było między innymi na ul. Piłsudskiego przy
poczcie w dniu 31 grudnia i wielu innych miejscach. Nie odśnieżone drogi
doprowadziły nawet do sąsiedzkich waśni. Mieszkańcy bloków na os. XX-lecia
wnosili pretensje do właścicieli domów prywatnych, że oczyszczając wjazdy do
własnych posesji wyrzucają śnieg na drogę, uniemożliwiając tym pierwszym
parkowanie. Właściciele domów z kolei tłumaczą się, że śnieg wysypują tam
celowo, gdyż pojazdy lokatorów bloków stojące z dala niż zwykle od krawężnika
(ze względu na śnieg) blokują wyjazd z prywatnych posesji. Takie stanowisko
denerwuje lokatorów, którzy zmuszeni są pozostawiać samochody przy ulicy, z
uwagi na nie odśnieżone dojazdy do garaży.
Jak przypomina komendant Straży Miejskiej, Marian Hat –
obowiązek oczyszczania chodników ze śniegu, błota pośniegowego, likwidowania
gołoledzi i usuwania sopli lodowych spoczywa na właścicielach posesji. - Za zaniedbywanie tego obowiązków grozi
mandat w wysokości 100 złotych. Jak na razie, nałożyliśmy trzy mandaty, ale
będzie ich znacznie więcej. Straż Miejska będzie egzekwowała z całą
stanowczością. Warto nadmienić, że osoby, które ucierpiały na skutek upadku na
śliskim chodniku, mogą żądać od
właściciela posesji odszkodowania za niedopełnienie obowiązków - powiedział
komendant SM.
Czy można było uniknąć wielu kłopotliwych sytuacji
zapytaliśmy służby drogowe. Jak można
się spodziewać wszędzie usłyszeliśmy jedno, że przy tak dużych opadach zawsze
problemy będą. – Co się już zrobiło,
to na nowo zostało przysypane – mówi dyrektor MZGKiM, Zdzisław Skoczyń.
- Na drogach gminnych pracuje jedna
pługopiaskarka, pług na ciągniku, dwie koparko-ładowarki , spychacz gąsienicowy
trzy jednostki zewnętrzne z wynajmu. Pracują często po 12-16 godzin. Najgorsza
sytuacja, występuje w miejscach, gdzie są wąskie drogi dojazdowe, jak na
przykład w centrum Wolbromia czy na osiedlach: XX-lecia, os. Skalska, os.
Chrobrego, Domy Fabryczne, os. Łukasińskiego. Nie można nic innego tam posłać
jak najmniejsze jednostki. Pługi po prostu nie tam nie wjadą. Sytuacje
utrudniają parkujące na poboczach samochody. Na osiedlach pracują także dwie mechaniczne
odśnieżarki. Najtrudniejsza sytuacja na drogach gminnych panuje w Porębie
Górnej, Jeżówce, Kąpielach W., Kąpiołkach, Strzegowej, Domaniewicach kol.
Pagóry i kol. Skotnica oraz w Zarzeczu, gdzie są bardzo wąskie uliczki. Jedna z
najgorszych do odśnieżania dróg jest na
Marianowie, ul. Wyzwolenia w Wolbromiu i Jeżówce prowadząca do Domu Pomocy
Społecznej. Często, aby zrobić dojazd do jednego, dwóch domów trzeba odśnieżyć
odcinek 700-1000 metrowy. Ludzie nie zdają sobie sprawy, patrzą przez pryzmat
tego, co widzą przez okno. Każdy ma potrzebę natychmiastowego odśnieżenia, a
tak się niestety nie da, obowiązuje kategoryzacja. Drogi gminne należą do IV-V
kategorii zimowego utrzymania, co oznacza, że należy przywrócić przejezdność do
48 godzin. Nie można w jednym czasie wykonać prace w każdym miejscu. Ktoś może
powiedzieć, że skoro w dzień nie można odśnieżać poboczy ulicy ze względu na
stojące samochody, to należałoby odśnieżać je w nocy. To okazuje się też nie do końca realne. Jeżeli przestawimy się na nocne godziny, nie
zapewnimy z kolei obsługi w porze dziennej. Po za tym brak niestety
wyrozumiałości. Gdy w Rynku, o godzinie 3.30 prowadziliśmy prace przy
hałdowaniu śniegu, pojawiły się pretensje o to, że praca maszyn zakłóca sen
mieszkającym w Rynku ludziom.
O wyrozumiałość od kierowców i użytkowników apeluje także
kierownik Obwodu Drogowo-Mostowego nr 2 w Wolbromiu, Adam Gajowiec. -
Nie wszędzie dojedzie się od ręki, choć ludzie tak by chcieli – tłumaczy. - Aby droga była przejezdna
należy zgarniać ją dwu-trzykrotnie. Od świąt, jak nie sypie to zawieje, i
śnieg, który był już odgarnięty na nowo ląduje na drodze. Najgorsza sytuacja
wystąpiła 30 grudnia, kiedy kilkanaście odcinków dróg było zablokowanych.
Pomimo pracy 4 pługopiaskarek, 4 ładowarek, pługu wirnikowego, czterech pługów
ciągnikowych nieprzejezdnych było kilkanaście odcinków dróg, głównie na
trasach: Wolbrom-Bydlin, Dłużec Jaroszowiec, Dłużec-Lgota Wolbr.,
Dłużec-Zarzecze, Strzegowa-Cisowa, Kapiołki-Poręba Dzierżna, Łobzów-Swojczany,
Wygoda-Podlesice, Jeżówka-Sulisławice, Lgota Wielka-Trzyciąż.
O wiele lepiej przedstawiała się sytuacja na drogach
wojewódzkich, chociaż na kilku odcinkach powstały zwężenia. Zaskoczeniem dla
kierowców był fatalny stan drogi w kierunku Olkusza. Pomimo tego, że trasa znajduje
się w II standardzie zimowego utrzymania na jezdni często zalegała warstwa
błota pośniegowego.
Zdecydowanie lepsza była droga do Krakowa utrzymywana w IV standardzie. Zaskoczenia nie krył, jak
się okazuje Marek Piechulski - kierownik Obwodu Drogowego, Wojewódzkiego
Zarządu Dróg. – Utrzymaniem drogi
olkuskiej zajmuje się firma z Dąbrowy Górniczej, która wygrała przetarg z uwagi
na niskie koszty. Niestety, prowadzone przez tą firmę prace są wykonywane
nieudolnie, metodą szarpaną tzn. najczęściej po interwencjach. Być może dzieje
się tak, że w Dąbrowie Górniczej trudno oszacować im warunki pogodowe jakie
panują u nas na Jurze. Panujący tu mikroklimat sprawia, że śniegu jest o wiele
więcej niż w Zagłębiu. Zła organizacja powodująca zaniedbywanie obowiązków
zmusiła mnie do złożenia dwóch skarg na piśmie i prawie stu ustnych. Potwierdziło się przy okazji to, że tania
firma to nie wszystko – ocenił Marek Piechulski.
Wiesław Biernacki |