|
Napisał: Gazeta Krakowska 4 listopada 2005
|
|
piątek, 04 listopad 2005 |
AGNIESZKA SALAMON
Podobnie jak z większością świąt, również z Dniem Wszystkich
Świętych łączy się aspekt handlowy. W pejzaż cmentarzy na stałe wpisał się już
handel kwiatami oraz zniczami.
Tak było i w tym roku przy cmentarzu w Wolbromiu. Wygląda na
to, że w atmosferę tego święta wpisze się jeszcze jedna tradycja. Jest nią
sprzedaż jedzenia przy murach cmentarza. We wtorek przy wolbromskiej nekropolii
stanęło stoisko z pieczywem, obwarzankami, a nawet drożdżówkami. Zjawisko to
budzi różne emocje – od skrajnie negatywnych, do obojętnych, a nawet przychylnych.
– To jest co najmniej niestosowne – oburzała się kobieta odwiedzająca cmentarz.
– To przecież miejsce święte. Tu nie powinno się handlować, zwłaszcza żywnością.
Znicze czy kwiaty to inna kwestia. Osobiście nie odczuwam potrzeby skosztowania
serniczka kupionego przy cmentarnej bramie – dodaje. Zastrzeżenia niektórych budził
nie tylko fakt, że handel bułkami nie licuje z Dniem Zmarłych, ale również
estetyczny aspekt tego zjawiska. – Stoisko znajduje się w pobliżu śmietnika a
razem z ciastem na stole stoją znicze i chryzantemy – argumentowali przeciwnicy.
Przedyskutuj ten artykuł na forum.0 postów)
Inni uważają, że to całkiem niezły pomysł. – Jeśli żywność się sprzedaje, to
znaczy, że jest na nią zapotrzebowanie, widocznie nie ma w tym nic bulwersującego
– replikują.
Okazuje się, że w święto zmarłych można zarobić nie tylko na
zniczach. I choć niektórych to bulwersuje, stragan z żywnością będzie stałym
elementem tego święta. Pozostaje pytanie – co będzie, gdy pojawi się
zapotrzebowanie na kiełbasę z grilla i piwo? |