|
Fatamorgana w Dolinie Wodącej |
|
Napisał: wolbrom.info
|
|
piątek, 10 czerwiec 2005 |
...było zaledwie pięciu!
Felieton wolbrom.info: Fatamorgana w Dolinie Wodącej
W minioną sobotę upały dały się widać mocno we znaki organizatorom
rajdu rowerowego w Dolinie Wodącej, który był wspólnym pomysłem
wolbromskiego magistratu oraz Centrum Kultury, Promocji i Informacji.
Zachowywali się bowiem tak, jakby normalny, rzeczowy kontakt z ludźmi z
poza magistratu był niemożliwością.
W trakcie wyścigu w Dolinie Wodącej burmistrz Augustowski zapytany o
ilość uczestników wspominał coś o dwóch grupach. Jedna z nich mająca
wedle wersji burmistrza liczyć kilkunastu zawodników ukończyła jakoby
wyścig znacznie wcześniej. Natomiast w momencie rozmowy na metę
wjeżdżała, przynajmniej według przekonania burmistrza, druga grupa
kilku kolejnych uczestników.
Rzeczywistość, której burmistrz nie chciał, nie mógł lub nie potrafił
dostrzec – albo też i widział, tylko nie przyjmował do wiadomości –
była diametralnie inna. Żadnej pierwszej grupy Panie burmistrzu nie
było! Przykro mi to Panu mówić, ale wszystkich uczestników pańskiego
rajdu było zaledwie pięciu! Nie wiem, czy Pan o tym wie, ale tych
pięciu zawodników, którzy wystartowali w pańskim wyścigu zostało
zwerbowanych w ostatniej chwili przez zdesperowanych pracowników
magistratu. Niestety, prawda jest taka, że jedynymi, którzy celowo
przybyli w minioną sobotę do Doliny Wodącej byli pracownicy magistratu…
To przedziwne zjawisko kreowania przez burmistrza Augustowskiego
nierzeczywistych wizji w trakcie rozmowy z mediami, udzieliło się –
zapewne z powodu palącego słońca – również jego otoczeniu. Nikt z
urzędników nie próbował sprostować jego złudzeń. Nawet sama Pani
dyrektor CKPiI nie ośmieliła się wyprowadzać burmistrza z (o)błędu.
Wszyscy z „przyklejonymi do twarzy” uśmiechami napawali się jego
bajeczną wizją promocji Doliny Wodącej.
W tej zbiorowej egzaltacji jedynie prasa zachowała zdolność trzeźwego
osądu! Nie chciałbym Pana wpędzić w załamanie nerwowe po przebytej dwa
dni temu euforii – chociaż stanu depresyjnego chyba nie da się Panu
uniknąć – ale fakty wyglądają następująco: idea promowania Doliny
Wodącej godna jest dalszego zachodu, a pomysł wyścigu rowerowego – może
nie nazbyt oryginalny, ale za to realny i możliwy do powtórzenia.
Tylko, że towarzyszy temu póki co: żenująca promocja, kompromitująca
organizacja i niegrzeczne traktowanie mediów. Nie wszyscy mają, bowiem
takie poczucie humoru jak największy „luzak” w tej gminie.
Andrzej Pasternak |