|
Słuchajcie ludziska. Przepisy czyta się łącznie, a nie wyrywkowo, ponieważ tylko wtedy ma się obraz całości i można wysnuc należyte wnioski, przynajmniej mnie tak uczono. Wiem, że obecnie modne stało się chodzenie na skróty w każdej dziedzinie, w prawie też. Dlatego proponuję lekturę całego Rozdziału I z działu siódmego kodeksu pracy i wtedy wszelkie wątpliwości ulegną rozwianiu. Urlopu zawsze udziela się w porozumieniu z pracownikiem, tj. za jego zgodą, a w praktyce, na jego wniosek. Nie ma takiego prawnego instrumentu, któr umożliwiałby egzekucję tego prawa, powtarzam, prawa i przywileju pracownika. Urlop pracownik bierze wtedy kiedy chce, taka jest praktyka, oczywiście również w porozumieniu z pracodawcą. Ale przymusu żadnego nie ma i być nie może w zakresie stanów zdefiniowanych jako przywilej i prawo jednej strony stosunku pracy.
A jak to się ma do rozpatrywanego przypadku? Ano tak, że jak Pan Burmistrz nie będzie miał ochoty to nie pójdzie na urlop i każdy będzie mógł mu skoczyć. najciekawsze, że wszystko będzie lege artis i jeżeli taka będzie jego wola to sobie dalej wyhoduje zaległy urlop i kiedy nadejdzie czas otrzyma ekwiwalent, czy to się komuś podoba, czy nie.
A nawet gdyby teoretycznie istniała możliwość "wysłania" go na urlop, to wystarczy, że się "rozchoruje" i będzie po sprawie.
Tak że przestańcie się czepiac i wypisywać farmazony o niegospodarności, ponieważ jest to zarzut poważnego kalibru, jak i wyłudzenie. Nikt niczego nie usiłuje wyłudzić i nikt nie dopuszcza się niegospodarności.
Jest taki układ jaki jest - trzeba było mysleć cztery lata temu, a nie teraz jojczyć, teraz to jedyne co możecie to siedzieć cicho i zaciskać zęby. No chyba, że ktoś jest głeboko przekonany do swoich racji to zawsze przecież może wystosować zawiadomienie o przestępstwie, tylko sugerowałbym naprawdę ważyć słowa, żeby wam przypadkiem nie zabrakło pieniędzy na dojeżdżanie do sądu.
Poza tym, jeśli już to w grę wchodzić by mógł art. 231KK, a nie przestepstaw z rozdziału XXXVI KK - co ma obrót gospodarczy wspólnego z gminą (kiedy jest ustawowe ograniczenie prowadzenia działalności przez JST poza granice użyteczności publicznej), inny jest przedmiot ochrony, a co za tym idzie opisywane przez ciebie zachowanie nie zawiera się w stronie przedmiotowej opisanego wcześniej przestepstwa z art. 296, który penalizuje zupełnie inne zachowania.
Jak mieliście pod górę do szkoły to teraz nie snobujcie się na intelektualistów, bo jedynie jeszcze bardziej się kompromitujecie.
A od Lidki to się od...lcie, bo nie jesteście godni, żeby oddychać tym samym powietrzem, co ona. Na razie to jest jednym z niewielu mężczyzn na sali obrad Rady Miejskiej i jako jedna z nielicznych potrafi się samodzielnie przeciwstawić samowoli burmistrza, co skutkuje potem niekończącymi się wyjażdami do RIO w Krakowie i do sądów. Przynajmniej ma odwagę prosto woczy powiedzieć mu to, co o nim myśli i swój opór wprowadzić w czyn, a wy jedynie potraficie jojczyć i najlepiej, żeby ktoś wyjął kasztany z ognia. Idę o zakłąd, że gdyby zdecydowała się kandydowac na Burmistrza to wygrałaby w pierwszej turze.
|