|
roew napisał: Burmistrz Augustowski za zeznanie nieprawdy został skreślony z listy kandydatów na burmistrza. Teraz Rada Miejska może odwołać go ze stanowiska.
Zastanawiające czy 3-letnia współpraca Jana Łaksy z burmistrzem nie zaowocuje kolejnymi niespodziankami. Czy w kampanii pojawi się wątek o Domaniewicach?
Czy wybory umożliwią rozliczenie się z ponurą przeszłością i stratą 3mln złotych jakie podarował pseudo inwestorom Górnicki za odrolnienie ziemi pod terminalem?
Mam nadzieję, że wybór wyborców będzie rozsądny i nie popełnia błędu. Każdy z dotychczasowych burmistrzów był błędem i porażką dla Wolbromia. Niestety.
Roew, proponuję ci lekturę tekstów źródłowych, a nie li tylko pseudo informacji przedstawianych przez pseudo żurnalistów (de facto ci ostatni znajdują się na dnie mojej drabiny zawodów: jak ktoś coś umie robić, to to robi, jak nie umie, to uczy innych, jak nawet tego nie umie to idzie do polityki, a jak się nawet do polityki nie nadaje to zostaje dziennikarzem) i biegają z tymi swoimi mikrofonami, dyktafonami i notesikami od drzwi do drzwi i od człowieka do człowieka i "zbierają informacje", bo oczywiście sami nic nie wiedzą, a potem wypisują lub wygadują bzdury, a "ciemny lud"( za posłem Kurskim) to kupuje i przyjmuje pewniej niż biblię. A autorzy wiedzą że dzwoni, ale nie wiedzą, w którym kościele.
No więc po kolei. Pan Burmistrz Augustowski nie został jeszcze skreślony z listy kandydatów na BMiG Wolbrom, ani z listy kandydatów do Rady Powiatu w Olkuszu, ponieważ na dzień dzisiejszy brak jest ku temu podstawy prawnej. Owszem w oświadczeniu o wyrażeniu zgody na kandydowanie znajduje się zapis mówiący o tym, iż wobec kandydata nie zapadł prawomocny wyrok umarzający warunkowo postępowanie karne w sprawie o przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego ( w tym przypadku art. 233 § 1 i 6 KK - oświadczenia majątkowe - akcje FTT), niemniej jednak nowelizacja ordynacji wyborczej do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw oraz ustawy o bezpośrednim wyborze wójta wyłączająca możliwość ubiegania się takiej osoby o funkcję burmistrza i mandat radnego wchodzi w życie z dniem 30.10.2006 r. i dopiero z tym dniem właściwe terytorialne komisje wyborcze (miejska w Wolbromiu i powiatowa w Olkuszu) będą mogły podjąć uchwałę o unieważnieniu rejestracji kandydata na burmistrza i radnego powiatowego. Całe zagadnienie ma charakter stricte techniczny, niemniej jednak należy precyzyjnie określać stan faktyczny i prawny. Owa nowelizacja wchodzi w życie z dniem, który wymieniłem i ma zastosowanie do kadencji następującej po kadencji, w czasie której weszła w życie - ergo - skoro wejdzie w życie w czasie trwania tej kadencji, to będzie mieć zastosowanie dopiero do następnej kadencji. Z powyższego wynika, że Rada Miejska obecnej kadencji nie może podjąć prawnie skutecznej (bo w ogóle podjąć może) uchwały o wygaśnięciu mandatu Pana Burmistrza Augustowskiego ( a nie o odwołaniu - Rada Miejska nie wybierała Burmistrza, więc i nie może go odwołać), ponieważ nie zachodzi przesłanka odwołania, na dzień jutrzejszy, skutkująca sankcją w postaci wygaśnięcia mandatu, poprzez utratę prawa wybieralności na skutek prawomocnego skazania za przestępstwo popełnione z winy umyślnej. A okoliczność opisana powyżej przeze mnie jest zgoła innego charakteru. Owszem od następnej kadencji fakt opisany powyżej w moich wywodach będzie skutkował wygaśnięciem mandatu Burmistrza lub radnego, ale pod rządami aktualnie obowiązujących przepisów takiej sankcji nie ma. No chyba, że jest jeszcze coś o czym nie wiem, np. jakiś prawomocny wyrok skazujący za przestępstwo popełnione z winy umyślnej, to wówczas tak, jest podstawa do podjęcia przez RM uchwały o wygaśnięciu mandatu. Ale nie sądzę, ponieważ w takiej sytuacji, w sprawie opisanej powyżej nie doszłoby do warunkowego umorzenia postępowania, ponieważ warunkiem sine qua non zastosowania tej instytucji prawnokarnej próby jest wcześniejsza niekaralność sprawcy za przestępstwo umyślne, a następnie przestrzeganie w okresie próby obowiązującego porządku prawnego, a w szczególności nie popełnienie ponownie przestępstwa. Reasumując, ostatecznie kandydować nie będzie mógł, ale swój mandat Burmistrza wypełni do końca. Piszę o tym, żeby uświadomić czytelnikom, iż powyższe okoliczności nie są po myśli, ani mnie, ani mojemu teściowi, który koniecznie chciał wygrać z Panem Augustowskim te wybory (w znaczeniu otrzymać więcej głosów niż on), chciał sprawdzić się w porównaniu z nim, zobaczyć jak ocenią ich wyborcy po czterech latach, a poza tym z punktu widzenia strategii wyborczej, to dla mojego komitetu wyborczego jest niekorzystna okoliczność, ponieważ głosy, które w normalnym toku czynności byłyby oddane na Pana Augustowskiego siłą rzeczy przejdą na kogoś innego i mogą diametralnie zmienić przebieg głosowania, a na pewno nie przejdą na mojego teścia.
Co do Łaksy, a o jakie Domaniewice Ci chodzi konkretnie. Rozumiem, że o stawy. A cóż takiego tam się stało? Jeżeli dzierżawcy płacili czynsz, to w czym problem. A jeżeli były jakieś zaniedbania, to przecież nie obciążają one dzierżawcy, tylko wydzierżawiającego, który powinien skorzystać z uprawnień danych mu przez KC i albo wypowiedzieć umowę, albo ją rozwiązać bez zachowania okresu wypowiedzenia. Poza tym, z tego co pamiętam to w umowie dzierżawy były zastrzeżenia dotyczące kar umownych, więc jeżeli dzierżawcy, Łącznie z Janem Łaksą nie wywiązywali się z warunków umowy, to nic nie stało na przeszkodzie, żeby Pan Burmistrz Augustowski sięgnął po stosowne, prawem przewidziane środki i rozwiązał ten problem. Nie jest to w interesie dzierżawcy.
Natomiast co do odrolnienia ziemi pod terminalem, to jest jeszcze nic te 3 mln. Nie wiem, czy wiesz, ale podczas rozprawy przed Sądem Rejonowym w Miechowie, Wydziałem II Karnym, jeden z, jak ich to nazwałeś pseudo inwestorów, zeznał, że była jeszcze jedna wycena na 700 mln. zł. !!! To jest dopiero afera. 700 mln. zł., a Górnicki sprzedał za 3.640.100,00 zł. to mamy 696.359.900,00 zł. strat. Zdajesz sobie sprawę. Szanowny Panie bądź uprzejmy zapoznać się z przepisami ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych i dopiero zabierać głos, a nie powtarzać, jak mantry, frazesy wyczytane w "poważnych" mediach lub zasłyszane "u cioci na imieninach". Wycena stanowiąca podstawę do ustalenia ceny wywoławczej została dokonana w lutym 1998 roku. Przetarg został rozstrzygnięty w październiku 1998 roku. Wycena sporządzona przez "pseudo inwestorów" pochodzi z marca 1999 roku, a więc z okresu, kiedy już było wszem i wobec wiadome, co za zamierzenie inwestycyjne ma być realizowane na tej ziemi. Normalne jest, że w takich okolicznościach wartość nieruchomości wzrasta. Dodatkowo przedmiotowa wycena została przedłożona w Urzędzie wraz z wnioskiem o wyłączenie gruntu z produkcji rolnej we wrześniu 2000 roku, tj. w okresie bodaj najkorzystniejszym dla określania wartości tej nieruchomości, kiedy to wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na rzeczywistą realizację tej inwestycji. Pamiętajmy, że w październiku 2000 roku doszło do pamiętnego wydarzenia w postaci wmurowania kamienia węgielnego, z udziałem m inn. ministra Syryjczyka, obecnego wicepremiera Leppera, przedstawicieli wojewody, marszałka, placówek dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej i Ukrainy, no w ogóle wszelkich możliwych VIP - ów. Pseudo inwestorzy pozyskali inwestora strategicznego, wykupili hotel robotniczy przy ul. Łukasińskiego, zainwestowali weń i zamienili na biuro, w którym pracę znalazło kilka osób z Wolbromia. I wtedy też została wydana decyzja wyłączająca grunt z produkcji rolnej. Nie był to wymysł nikogo z Urzędu, żeby wnioskodawcy przedłożyli wycenę nieruchomości sporządzoną w formie operatu szacunkowego. Otóż był już wcześniej kazus, precedens zawierający wskazówki postępowania w takiej sytuacji. W roku 1997 Pan, nazwijmy go X - mieszkaniec Wolbromia, wystąpił z wnioskiem o wyłączenie gruntów z produkcji rolnej, do którego dołączył wycenę tejże nieruchomości sporządzoną przez rzeczoznawcę majątkowego. Oczywiście Urząd odmówił uznania tej wyceny, która była większa od wartości podanej w akcie notarialnym, mocą którego Pan X nabył tą nieruchomość. Nie muszę dodawać, iż w przypadku uznania wartości nieruchomości określonej w operacie szacunkowym, Pan X uzyskałby zwolnienie z obowiązku uiszczenia jednorazowej opłaty z tytułu wyłączenia gruntu z produkcji rolnej, a tak w decyzji została mu ona naliczona. Pan X złożył odwołanie do samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach (wówczas właściwe) i oczywiście wygrał sprawę. SKO nie zostawiło suchej nitki na tej decyzji i na Urzędzie, konkludując, iż w postępowaniu w sprawie wyłączenia gruntu z produkcji rolnej na wnioskodawcy spoczywa ciężar dowodu w przedmiocie wartości nieruchomości (co bezpośrednio przekłada się na zaistnienie lub nie obowiązku uiszczenia jednorazowej opłaty z tego tytułu) i jeżeli jako dowód przedkłada operat szacunkowy sporządzony przez uprawnionego rzeczoznawcę majątkowego, to Urząd nie ma żadnej podstawy do kwestionowania tej wyceny, skoro została sporządzona przez uprawnioną osobę, która bierze odpowiedzialność za treść sporządzonego przez siebie dokumentu - operatu szacunkowego. No i oczywiście trzeba było wydać nową decyzję, zwalniającą Pana X z jednorazowej opłaty z tytułu wyłączenia gruntu z produkcji rolnej. Tak więc w przypadku Terminalu to nie było żadne novum, tylko powielony przykład stanowiący zalecenie organu nadzoru. Prawdą jest, iż w lwiej części przypadków inwestorzy posługują się wartościami z aktów notarialnych, albowiem są one wystarczające do uzyskania zwolnienia z jednorazowej opłaty, ale to nie oznacza, że jest to taki prawny przymus. Dalej odpis każdej decyzji trafia do Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, którego urzędnicy na bieżąco monitorują zagadnienia wyłączenia gruntów z produkcji rolnej, PONIEAWAŻ ŚRODKI Z TEGO TYTUŁU PRZEKAZYWANE SĄ NA RACHUNEK URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO, A NIE NA RACHUNEK GMINY. GMINA NIC Z TEGO NIE MA, POZA KUPĄ PROBLEMÓW, NO I OCZYWIŚCIE JEST TO DOGODNE DLA MIESZKAŃCÓW PONIEWAŻ MOGĄ ZAŁATWIĆ SPRAWY ODROLNIENIA W WOLBROMIU, A NIE MUSZA JECHAĆ DO OLKUSZA, GDZIE MUSIELIBY JEŹDZIĆ, GDYBY NIE POROZUMIENIE ZAWARTE W POCZĄTKU LAT DZIEWIĘĆDZIESIĄTYCH POMIĘDZY ZARZĄDEM MIASTA W WOLBROMIU, AKIEROWNIKIEM URZĘDU REJONOWEGO W OLKUSZU W TEJ SPRAWIE, KONTYNUOWANE NASTĘPNIE PO WPROWADZENIU Z DNIEM 01.01.1999 ROKU REFORMY ADMINISTRACYJNEJ KRAJU. Z TEGO TYTUŁU URZĄD W WOLBROMIU OTRZYMUJE ZE STAROSTWA POWIATOWEGO W OLKUSZU ŚRODKI NA 1,5 ETATU W WYDZIALE GEODEZJI. ALE PODKREŚLAM JESZCZE RAZ FINANSOWO GMINA WOLBROM NIC Z TEGO NIE MA, KAŻDA ZŁOTÓWKA UISZCZANA PRZEZ STRONĘ Z TYTUŁU WYŁĄCZENIA GRUNTU Z PRODUKCJI ROLNEJ TRAFIA DO URZĘDU MARSZAŁKOWSKIEGO W KRAKOWIE. Więc jest daleko posuniętym nadużyciem powtarzanie sloganu, z którego wynika, jakoby te 3 mln. zł. przepadły Gminie Wolbrom. Dalej, jak wspomniałem, odpis każdej decyzji jest wysyłany do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie jest wnikliwie badany i zdarzało się nie raz i nie dwa, że urzędnicy UM interweniowali w sprawie nawet drobnych błędów w decyzjach. W związku z czym gdyby ta decyzja dotknięta była jakąkolwiek wadą, to z miejsca byłaby zaskarżona przez Marszałka Województwa. Dodam tylko, iż to właśnie Marszałek Województwa wyraził zgodę pseudo inwestorom na odroczenie terminów płatności rat rocznych z tytułu wyłączenia gruntu z produkcji rolnej. Marszałek, nie Górnicki. A teraz jest najciekawsze, ponieważ w przeciągu dwóch lat od daty otrzymania zgody na wyłączenie gruntu z produkcji rolnej, pseudo inwestorzy nie przystąpili do jego trwałego wyłączenia (bo jedynie takowe jest kwalifikowane jako wyłączenie sensu stricto, a za nie nie da się uznać przesunięcie spychami kilku m3 ziemi i wywiezienie jej kilkoma ciężarówkami - zresztą dzisiaj z powrotem cały teren zarósł) decyzja owa utraciła moc i obecnie cała sprawa wróciła do status quo ante. Każdy, kto chciałby tam coś zrobić będzie musiał ponownie wystąpić o zgodę na wyłączenie gruntu z produkcji rolnej. A gdyby pseudo inwestorzy uiścili jednorazową opłatę z tego tytułu, to obecnie Urząd Marszałkowski musiałby im tę opłatę zwrócić, oczywiście z odsetkami. Tak więc pytam, o co q..wa chodzi? No mnie można nie wierzyć ponieważ jestem zięciem człowieka, który podpisał przedmiotową decyzję i mogę być stronniczy, rozumiem to. Ale chyba o stronniczość nie można podejrzewać radcy prawnego z kilkudziesięcioletnim stażem, który na samorządzie terytorialnym zjadł zęby, a który zaparafował tą decyzję? No przecież gdyby była niezgodna z prawem to by odmówił parafy i nikt by go do tego nie zmusił, a co więcej nikt by mu nic nie mógł zrobić. A poza tym rodzi się pytanie. Skoro w ocenie Pana Burmistrza decyzja była wydana niezgodnie z prawem, to dlaczego nie skorzystał z najprostszego instrumentu prawnego, jaki daje mu, jako organowi właściwemu w sprawie, kodeks postępowania administracyjnego i nie wznowił postępowania w sprawie wyłączenia gruntu z produkcji rolnej, nie sporządził dodatkowej wyceny i nie naliczył pseudo - inwestorom jednorazowej opłaty? Możliwości są trzy: albo decyzja była wydana prawidłowo i nie było się do czego przyczepić, albo decyzja była zła, tylko Pan Burmistrz nie był w stanie zauważyć jej braków, ponieważ był niekompetentny i otoczył się niekompetentnymi ludźmi, albo.... no ale nie chce mi się wierzyć, iż wpływ na jego postępowanie mogło mieć przejście na "ty" z jednym z wiodących pseudo inwestorów oraz utrzymywanie przez X czasu w Urzędzie ( wydziale Promocji) oraz Ośrodku w Domaniewicach protegowanego tegoż pseudo inwestora, niejakiego Pana Wrażdy, mieniącego się pracownikiem naukowym UJ, którego zadaniem miało być pozyskanie dla gminy środków unijnych, a zakończyło się na tym, że sobie wygodnie pożył na nasz koszt przez kilka miesięcy. Ale nie to nie możliwe i od razu wykluczam taką ewentualność. Hau, hau, hau - odszczekuje to. Najsmutniejsze jest w tej sprawie to, że oberwało się bogu ducha winnemu rzeczoznawcy majątkowemu. Każda wycena występująca w tej sprawie była prawidłowa, ponieważ wykonywane były w zupełnie innych okolicznościach, które miały decydujący wpływ na ostateczną wartość nieruchomości w nich określoną. W mojej ocenie nie było żadnych podstaw do stawiania mu zarzutów i kierowania przeciwko niemu aktu oskarżenia. Sprawa ta winna zostać umorzona. Ale chyba prokurator uległ ogólnej histerii pod tytułem Terminal, podsycanej dodatkowo interpelacjami naszych powiatowych parlamentarzystów, którzy akurat los Wolbromia i Terminalu to mają w głębokim poważaniu, a jedynie uprawiają hucpę polityczną. Procedura uzyskiwania zgody na wyłączenie gruntu z produkcji rolnej jest złożona i skomplikowana, każdy urząd ma swoje własne zdanie, co kontrola, to inaczej widzi sprawę. W sumie to się nie dziwię temu prokuratorowi, mając na względzie, tzw. polityczną otoczkę sprawy wolał skierować akt oskarżenia do sądu i niech sąd łamie sobie głowę, on jest zabezpieczony. Osobiście uważam, że sprawa ta zakończy się uniewinnieniem rzeczoznawcy i umorzeniem sprawy, bo nic tam nie ma. Tylko trzeba poświęcić czas na lekturę i wykazać się elementarną odwagą, żeby nie ulegać naciskom politycznym. Jedną z ciekawszych okoliczności całej sprawy było to, że byłem w niej trzy razy przesłuchiwany w charakterze świadka, a właściwie w charakterze osoby kompetentnej z Urzędu, chociaż nie prowadziłem tej sprawy osobiście, gdyż wydanie tej decyzji zbiegło się w czasie z finałem sprawy Zalewu Wolbromskiego przed Krajową Komisją Uwłaszczeniową w Warszawie oraz organizacją Dni Wolbromia 2000, ale nie schowałem głowy w piasek, chociaż mógłbym, bo wystarczyło powiedzieć - "a pisze tam gdzieś Zielnik?". Jednak ja tak nie potrafię, zapoznałem się ze sprawą, poznałem ją, zresztą z jej dokumentami miałem do czynienia w Urzędzie przy okazji innych spraw prowadzonych w ramach "operacji Terminal" - np. słynna "kradzież ziemi", więc byłoby gówniarstwem z mojej strony udawanie, że niczego nie wiem. Zeznania swoje podsumowałem, że gdybym to ja przygotowywał tą decyzję to przy wykorzystaniu tych dokumentów, jakie były dołączone do wniosku, przygotowałbym taką samą decyzję. Ale niektórzy nie pamiętali np. że byli członkami komisji przetargowej przy przetargu na sprzedaż terminalu, nie pamiętali nawet, że byli jej przewodniczącym, oczywiście nic w sprawie nie wiedzieli, nie pamiętali, nie znali. Żenada. Żenada. A dla mnie bardzo dobra lekcja życia. A mój teść się nad nimi litował po wyborach i im pomagał jak wisieli u jego klamki i skamleli o pomoc. A trzeba było w ....... zresztą wiadomo co. To tyle. Mam nadzieję, że nieco rozwiałem mroki otaczające mistyczną sprawę "odrolnienia" i rzekomych strat jakie Gmina Wolbrom miała z tego tytułu ponieść. Gorąca prośba na przyszłość, pisz o faktach, a nie o plotach, a jak jesteś tak głęboko przekonany do swoich racji to się przedstaw. Niewykluczone, iż to ja jestem w błędzie, a ty posiadasz jakieś informacje, które będą mogły stać się kluczowymi dowodami w sprawie. Więc śmiało, nie roew, tylko imię i nazwisko. A jeśli nie masz do zaprezentowania faktów i dowodów to zamilcz i nie pomawiaj ludzi.
PS. Jeśli chodzi o pseudo inwestorów to zachowałem pisownię oryginału - nie miałem zamiaru nikogo obrażać, żeby była jasność. A tak na marginesie, pochwal się swoimi inwestycjami, wtedy będziemy mogli ocenić, czy twoje szyderstwo jest usprawiedliwione, czy znowu opluwasz bogu ducha winnych ludzi.
|