Hmmm..... jeśli chodzi o to, co się działo w UM po odejściu JG lepiej tego nie wspominać. Wice (jakże wtedy dumny i blady) jako na nowego włodarza przystało rozpoaczął "rządy". O o pionku w grze jakim był obecny burmistrz wspominać raczej nie warto - po prostu znana twarz musiała z ramienia SLD wystąpić w wyborach i wygrać jakże sprytnie pomyślaną socjotechniką plakatową. Twarz synusia, nazwisko tatusia. NOWY Pozwalniał kogo trzeba. Pozatrudniał swoich - nota bene gdzie ten wymyśolony wtedy przez "zięcia przyszłego" "inkubator przedsiębiorczości?? Tak dumnie opisywany w "Zaoknem". Blady strach padł na urząd, bo to że nowy wice jest nieobliczalny w czynach waidomo było nie od dziś. kwestią czasu był też koniec rzekomej "miłości obopulnej" obu Panu burmistrzów. To, że darli koty wiedzieli nie tylko pracownicy, ale i pół Wolbromia.
Natomiast co do urzędników, którzy najpierw JG wychwalali pod niebiosa a potem rękę w rękę z nowym wice szli....sptkał ich los po 4 latach oh spotkał.
Jeden już od miesięcy w spodniach z lampasami lata a gdzież nasz szef od obrony cywilnej??? Też jakoś zapadł się pod ziemię. Jakoś mnie to nie dziwi....
Niech nikt jednak nie każe mi żałować ludzi, którcych KA zwolnił, zastraszył - normalni pracownicy pracują nadal. O stołki biją się na górze, bić się będą zawsze. Każdego spotyka taki los na jaki sobie zasłużył, a co do byłego wice, to dla niego lekcja była twarda, ale jak najbardziej potrzebna. teraz może z nostalgią popatrzeć nafotki, na których widać jak świętował zwycięstwo "swego dziecka SLD". Tylko, że najgorsze żmije wychowuje się na własnej piersi.
Czekamy teraz do 12 i zobaczymy jakimż to poparciem bedzie cieszył się nasz obecny kochany włodarz. Zbierze plon swojej 4-letniej pacy.....